´╗┐
´╗┐
Strona główna
Artykuły
Nagranie
Pokrzywdzeni
Korespondencja
Polecamy
Zdj─Öcia



Opozycjoni┼Ťci:
Włodzimierz Bartczak
Marek Chwalewski
Zygmunt Ciechański
Marian Juraszczyk
Edward Pińkowski
Helena Pryczek
Andrzej Słowik
Zdzisław Trusiński
Zdzisław Urban
Anna Walentynowicz
Kazimierz Wnuk
Bohdan Zajkiewicz
´╗┐Agenci i ich obro┼äcy ÔÇô Andrzej Gwiazda

Sp├│r, czy raczej walka o ujawnienie agent├│w, donosicieli i prowokator├│w kierowanych przez aparat ucisku bloku komunistycznego, trwa ju┼╝ 16 lat.

Mimo ┼╝e sp├│r ten zdominowa┼é ca┼ée ┼╝ycie spo┼éeczno-polityczne, a jak wynika z kolejnych afer, r├│wnie┼╝ ekonomi─Ö i gospodark─Ö, niemo┼╝liwe, a przynajmniej bardzo trudne jest okre┼Ťlenie stron sporu. Niebezpieczne jest wskazanie konkretnych os├│b, a nawet ┼Ťrodowisk, kt├│re zainteresowane s─ů dalszym blokowaniem ujawnienia agentury.

Pow├│d tej paradoksalnej sytuacji jest oczywisty: Jedna ze stron sporu jest utajniona. Wykorzystuj─ůc tajno┼Ť─ç przynale┼╝no┼Ťci, cz┼éonkowie czy uczestnicy tej strony sporu wyst─Öpuj─ů w roli bezstronnych autorytet├│w, urz─Ödnik├│w, s─Ödzi├│w, a przede wszystkim w roli redaktor├│w naczelnych i dziennikarzy.

Strona domagaj─ůca si─Ö ujawnienia agentury jest ma┼éo sp├│jna, gdy┼╝ sk┼éada si─Ö z ludzi, kt├│rych nie jednoczy ┼╝aden osobisty interes, a motywem ich dzia┼éa┼ä i postaw jest interes pa┼ästwa, interes og├│┼éu obywateli. Korzy┼Ťci ekonomiczne osi─ůgni─Öte w wyniku wygrania przez nich tej walki zostan─ů podzielone na wszystkich i nie skompensuj─ů poniesionych nak┼éad├│w pracy i strat. Ta strona jest parali┼╝owana nie tylko brakiem ┼Ťrodk├│w materialnych (dziwnym zbiegiem okoliczno┼Ťci do maj─ůtk├│w i stanowisk dochodzili w III RP niemal wy┼é─ůcznie zwolennicy zatajenia agentury), lecz przede wszystkim dotychczasow─ů polityk─ů pa┼ästwa. Ca┼é─ů ÔÇ×czw├│rw┼éadz─ůÔÇŁ tego pa┼ästwa. Zwolennicy ujawnienia agent├│w s─ů bezradni wobec wyrok├│w s─ůdowych.

Po upublicznieniu w 1992 r. przez ministra Antoniego Macierewicza listy 64 agent├│w w sejmie, rz─ůdzie i kancelarii prezydenta, tylko jeden z nich, Wies┼éaw Chrzanowski przyzna┼é si─Ö do wsp├│┼épracy publicznie. Przed kamerami TV przeprowadzi┼é spowied┼║ i przeprosi┼é wsp├│┼éobywateli. W tej kategorii ludzi, uwa┼╝am, zas┼éu┼╝y┼é sobie tym na uznanie. Po kilku latach s─ůd lustracyjny wyda┼é jednak wyrok: ÔÇ×Wies┼éaw Chrzanowski nie wsp├│┼épracowa┼éÔÇŁ. Marian Jurczyk odwrotnie ÔÇô po wyj┼Ťciu z sali s─ůdowej, gdzie uzyska┼é wyrok ÔÇ×nie wsp├│┼épracowa┼éÔÇŁ, o┼Ťwiadczy┼é dziennikarzom, ┼╝e wsp├│┼épracowa┼é, ale ÔÇ×nieskutecznieÔÇŁ.

Dlaczego agentura walczy o utajnienie akt, jest oczywiste. Wsp├│┼épraca z aparatem ucisku dawa┼éa od 62 lat wymierne i znaczne korzy┼Ťci materialne w postaci bezpo┼Ťrednich zap┼éat za donosy. Ale korzy┼Ťci niewymierne by┼éy wi─Öksze, a ich destrukcyjny wp┼éyw na spo┼éecze┼ästwo odczuwamy do dzisiaj. Wsp├│┼épraca z UB czy SB pozwala┼éa wymin─ů─ç zdolniejszych w awansach w pracy, w dost─Öpie do nauki, w uzyskaniu tytu┼é├│w naukowych, w publikacjach tekst├│w i wyjazdach zagranicznych. Pozwala┼éa te┼╝ wymin─ů─ç bardziej potrzebuj─ůcych, oczekuj─ůcych w kolejce do uzyskania mieszkania, lod├│wki, pralki czy samochodu. Wsp├│┼épraca dawa┼éa te┼╝ praktyczn─ů bezkarno┼Ť─ç w przest─Öpstwach gospodarczych i zwyk┼éych kradzie┼╝ach.

Wszyscy ci pracownicy i wsp├│┼épracownicy pragn─ů nadal wmawia─ç otoczeniu, ┼╝e swe maj─ůtki, tytu┼éy, dyplomy i pozycj─Ö zawdzi─Öczaj─ů nie donosicielstwu, lecz wy┼é─ůcznie zdolno┼Ťciom, rozumowi i w┼éasnej pracy. Pragn─ů te┼╝ nadal patrze─ç z pogard─ů na tych, kt├│rzy wskutek ich donos├│w nie mogli uko┼äczy─ç studi├│w, awansowa─ç w pracy ani uczciwie dorobi─ç si─Ö maj─ůtk├│w.

Powsta┼éa sytuacja, w kt├│rej zdrada nie tylko nie jest karana, lecz jest tolerowana, a w praktyce nagradzana. Obawiam si─Ö, ┼╝e nar├│d, kt├│ry zatraci zdolno┼Ť─ç postrzegania zdrady jako najwi─Ökszego zagro┼╝enia, nie ma szans przetrwania. W stosunku do zdrajc├│w stosuje si─Ö nieustannie zacieranie r├│┼╝nicy mi─Ödzy pot─Öpieniem przest─Öpstwa, karaniem przest─Öpc├│w, a wsp├│┼éczuciem dla przest─Öpcy, kt├│rego by─ç mo┼╝e nieszcz─Ö┼Ťliwy splot okoliczno┼Ťci sprowadzi┼é na z┼é─ů drog─Ö i kt├│ry cierpi odbywaj─ůc kar─Ö. Co wi─Öcej, ┼╝─ůda si─Ö od nas wsp├│┼éczucia dla przest─Öpc├│w, kt├│rych nikt jeszcze nie ujawni┼é i przebaczenia przest─Öpstw, kt├│rych jeszcze nie znamy.

Najni┼╝szy poziom zdrady stanowi opuszczenie grupy, np. sojusznik├│w, a klasycznym przyk┼éadem jest dezercja z pola walki. Opuszczenie sojusznik├│w i przej┼Ťcie na stron─Ö przeciwnik├│w jest zdrad─ů ewidentn─ů. Lecz jest zdrad─ů jawn─ů, otwart─ů. Zdrajca dokonuj─ůc zdrady jest got├│w ponie┼Ť─ç jej konsekwencje.

Szczeg├│lnie nikczemn─ů postaci─ů zdrady jest zdrada tajna. Zdrajca korzystaj─ůc z zaufania grupy, do kt├│rej przynale┼╝no┼Ť─ç deklaruje, dzia┼éa na jej szkod─Ö przez udzielanie przeciwnikowi informacji, przekazywanie ÔÇ×swoimÔÇŁ informacji fa┼észywych czy sabotowanie dzia┼éa┼ä grupy od wewn─ůtrz.

We wszystkich cywilizacjach, kulturach i religiach, a tak┼╝e w obyczajowo┼Ťci ludowej wszystkich ras i narod├│w, zdrada jest uwa┼╝ana za szczeg├│lnie obrzydliwe, godne pogardy przest─Öpstwo, jest bezwzgl─Ödnie pot─Öpiana i z regu┼éy karana najsurowiej.

Wytworzenie tak silnych wzorc├│w kulturowych pot─Öpienia zdrady ┼Ťwiadczy, ┼╝e od wiek├│w, w ka┼╝dej populacji znajduj─ů si─Ö jednostki o sk┼éonno┼Ťciach zdradzieckich. Je┼Ťli sk┼éonno┼Ťci do zdrady s─ů przypadkowe, z czym musimy si─Ö zgodzi─ç, to uwzgl─Ödniaj─ůc rozk┼éad prawdopodobie┼ästwa, musia┼é powsta─ç pewien procent kultur toleruj─ůcych, a nawet akceptuj─ůcych zdrad─Ö. Zdumiewaj─ůce jest jednak, ┼╝e nie znamy takich kultur.

Wyt┼éumaczenie takiego stanu rzeczy jest tylko jedno. Populacje, kt├│re zaakceptowa┼éy zdrad─Ö jako czyn dozwolony, nie przetrwa┼éy do naszych czas├│w. Nie przetrwa┼éy, bo przetrwa─ç nie mog┼éy w warunkach ostrej konkurencji z innymi grupami. Szczeg├│lnie jest to wyraziste, gdy dzia┼éania konkurencyjne przyjmuj─ů charakter star─ç zbrojnych. Ale nie trzeba wielkiej wyobra┼║ni, by zobaczy─ç, ┼╝e zdrada jest r├│wnie niszcz─ůca w warunkach konkurencji ekonomicznej, cho─ç upadek nast─Öpuje wolniej. Pami─Ötamy has┼éo neolibera┼é├│w z lat 90-tych: ÔÇ×s┼éabszy musi upa┼Ť─çÔÇŁ. Ot├│┼╝ s┼éabszym jest zawsze ten, kt├│ry nie potrafi obroni─ç si─Ö przed zdrad─ů.

Przed kradzie┼╝─ů mo┼╝emy si─Ö broni─ç przy pomocy zamk├│w, krat i k┼é├│dek oraz przez stosowanie odstraszaj─ůcych kar wobec z┼éodziei. Przed zdrad─ů nie mamy ┼╝adnej obrony z wyj─ůtkiem strachu zdrajcy przed konsekwencjami jego czynu.

Mo┼╝e kto┼Ť powiedzie─ç: przecie┼╝ Polacy znikn─ů─ç nie mog─ů. Owszem, mog─ů. Mog─ů znikn─ů─ç tak, jak znik┼éy plemiona S┼éowian Zachodnich, jak znikn─Öli Prusowie, Jad┼║wingowie i setki plemion i narod├│w, po kt├│rych pozosta┼éy tylko bezimienne groby i gliniane skorupki.

Obecnie znajdujemy si─Ö na progu bada┼ä nad archiwami tajnych s┼éu┼╝b PRL. Wci─ů┼╝ istniej─ů zbiory akt, do kt├│rych nie maj─ů dost─Öpu nawet pracownicy IPN. Akta te chroni─ů tajno┼Ť─ç najwa┼╝niejszych agent├│w i prowokator├│w, zajmuj─ůcych dzi┼Ť tak powa┼╝ne stanowiska, ┼╝e mog─ů wp┼éywa─ç na losy obywateli i pa┼ästwa.

Rozstrzyganie o stopniu winy poszczeg├│lnych donosicieli i prowokator├│w by─ç mo┼╝e stanie si─Ö realne po publicznym ujawnieniu ca┼éej zawarto┼Ťci archiw├│w. By─ç mo┼╝e wtedy poszczeg├│lni donosiciele b─Öd─ů mogli udowodni─ç, ┼╝e celowo wprowadzali w b┼é─ůd swych oficer├│w prowadz─ůcych. Takie przypadki musz─ů by─ç jednak udowodnione materialnie, gdy┼╝ nie mo┼╝na si─Ö oprze─ç na go┼éos┼éownych deklaracjach delator├│w: ÔÇ×donosi┼éem, ale tylko niewa┼╝ne informacjeÔÇŁ.

Donosiciel nie jest bowiem nawet w najmniejszym stopniu kompetentny w ocenie wa┼╝no┼Ťci dostarczanej informacji. Nie jest te┼╝ kompetentna osoba ÔÇ×pokrzywdzonaÔÇŁ, kt├│rej donos dotyczy┼é. A ju┼╝ z ca┼é─ů pewno┼Ťci─ů najmniej kompetentny jest s─ůd. Nawet s─ůd absolutnie uczciwy ÔÇô nie myli─ç z s─ůdem, kt├│ry maj─ůc w r─Ökach w┼éasnor─Öcznie napisane zobowi─ůzanie do wsp├│┼épracy, wyda┼é ÔÇ×wyrokÔÇŁ, ┼╝e Marian Jurczyk nie wsp├│┼épracowa┼é.

Je┼Ťli SB by┼éa organem kompetentnym, a s─ůdz─Ö ┼╝e by┼éa, to budowa┼éa sw─ů wiedz─Ö i tworzy┼éa strategi─Ö na podstawie ┼╝mudnej uk┼éadanki szczeg├│┼é├│w zawartych w wa┼╝nych i zupe┼énie wydawa┼éoby si─Ö idiotycznych donosach. Opozycja przedsierpniowa, ÔÇ×Solidarno┼Ť─çÔÇŁ i opozycja antyjaruzelska, nie maj─ůc ┼╝adnych informacji archiwalnych ani donos├│w, potrafi┼éy identyfikowa─ç agent├│w SB. Odbywa┼éo si─Ö to na podstawie ┼╝mudnego kolekcjonowania drobnych, w oderwaniu nic nie znacz─ůcych zdarze┼ä. Zaj─ůkni─Ö─ç, przej─Özycze┼ä, a wr─Öcz reakcji emocjonalnych, kt├│rych nawet szkolony agent przez u┼éamek sekundy nie potrafi ukry─ç. S─ůdz─Ö, ┼╝e SB stosowa┼éa taktyk─Ö podobn─ů, a wi─Öc najbardziej nawet z pozoru b┼éahy donos m├│g┼é zawiera─ç informacj─Ö pozwalaj─ůc─ů zamkn─ů─ç ┼éa┼äcuch drobnych fakt├│w w sp├│jn─ů, logiczn─ů ca┼éo┼Ť─ç.

Opowiem o dw├│ch zdarzeniach. Gdzie┼Ť w p├│┼║nych latach 70. spotkany M. wita mnie s┼éowami: ÔÇ×S┼éuchaj, bezpieka zupe┼énie oszala┼éa. Maglowali mnie, co robi┼éem w kawiarni z K., wi─Öc opowiedzia┼éem im, co jedli┼Ťmy i pili, a oni to zapisywaliÔÇŁ. Po p├│┼é roku spotykam roztrz─Ösionego K. ÔÇô ÔÇ×Ta ca┼éa nasza opozycja to kompletna bzdura. Bezpieka wie absolutnie wszystko. Absolutnie! Wiesz, co mi na przes┼éuchaniu powiedzieli? Co p├│┼é roku temu jad┼éem i pi┼éem w ┬╗Z┼éotym Ulu┬ź z M.! A my bawimy si─Ö w konspiracj─Ö. To idiotyzm!ÔÇŁ. By┼é tak za┼éamany, jakby podpisa┼é wsp├│┼éprac─Ö. Podobne zdarzenie opisa┼é te┼╝ Jan ┼╗aryn w wywiadzie ÔÇ×Operacja Ko┼Ťci├│┼éÔÇŁ.

W 2005 r. czytam kopi─Ö akt IPN kolegi. Donosiciel ze Szczecina raportuje, jak nawi─ůza┼é kontakt z Ruchem M┼éodej Polski w Gda┼äsku. Podaje nazwiska oraz adresy i opisy mieszka┼ä konspiracyjnych, drukarni, punkt├│w kontaktowych. Nast─Öpnie jad─ů do Warszawy i zn├│w nazwiska, adresy, drukarnie, redakcje, kontakty. Czytam i popadam w coraz wi─Öksze os┼éupienie. Wszystkie wymienione nazwiska to ju┼╝ ujawnieni na podstawie innych akt IPN agenci bezpieki! Informacje zebrane przez donosiciela, z pozoru bardzo warto┼Ťciowe, dla SB by┼éy bezu┼╝yteczne.

Te przyk┼éady pokazuj─ů, jak zawodne mo┼╝e by─ç ferowanie oceny ÔÇ×szkodliwo┼ŤciÔÇŁ donosu na podstawie jego tre┼Ťci. Pokazuj─ů, jak intencje informatora ma┼éo maj─ů wsp├│lnego z wag─ů przekazanych informacji. Przecie┼╝ M. by┼é przekonany, ┼╝e sobie zakpi┼é z bezpieki, a szczeci┼äski kapu┼Ť wierzy┼é, ┼╝e dokona┼é wielkiego szpiegowskiego dzie┼éa.

Nieporozumieniem jest te┼╝ sprowadzanie szk├│d spowodowanych przez donosiciela do krzywdy wyrz─ůdzonej osobie, kt├│rej bezpo┼Ťrednio dotyczy┼é donos. Jest to wprost zastosowanie prawa szariatu, ale filoubecy zapominaj─ů, ┼╝e w krajach, w kt├│rych obowi─ůzuje szariat, zdrada karana jest ┼Ťmierci─ů. Traktowanie tajnej wsp├│┼épracy z SB jako prywatnej sprawy mi─Ödzy pokrzywdzonym i donosicielem, daje szerokie pole do apeli o zaniechanie zemsty i przebaczenie. Cz─Ö┼Ť─ç spo┼éecze┼ästwa ulega temu, z pozoru chrze┼Ťcija┼äskiemu podej┼Ťciu, nie zastanawiaj─ůc si─Ö, jak dzia┼éa┼é system komunistyczny.

Zgodnie z list─ů kolejki, mieli┼Ťmy otrzyma─ç mieszkanie w 1965 roku. Jednak poza kolejno┼Ťci─ů na list─Ö oczekuj─ůcych zostali wpisani pracownicy i wsp├│┼épracownicy SB i protegowani aktywi┼Ťci PZPR. Wskutek tego czekali┼Ťmy na sublokatorkach do 1968 r. Wynaj─Öcie takiego mieszkania, jakie nale┼╝a┼éo si─Ö nam ze sp├│┼édzielni, kosztowa┼éo w├│wczas r├│wnowarto┼Ť─ç mojej pensji. Moj─ů strat─Ö mo┼╝na dok┼éadnie okre┼Ťli─ç: wynosi┼éa ona warto┼Ť─ç 3-letnich zarobk├│w. Lecz nie przypominam sobie, by w┼Ťr├│d tych, co mnie przy pomocy SB wypchn─Öli z kolejki, znajdowali si─Ö moi znajomi, czyli prawdopodobnie nikt z nich akurat na mnie nie donosi┼é. Zostali wynagrodzeni moim kosztem za donosy na zupe┼énie innych ludzi, a ci, co donosili na mnie, byli nagradzani kosztem nieznanych mi os├│b. To ÔÇ×organÔÇŁ zabra┼é sp├│┼édzielni 200-300 mieszka┼ä i obsadzi┼é je ÔÇ×swoimiÔÇŁ.

Jeszcze gorzej przedstawia si─Ö sprawa awans├│w. Trudno by┼éoby udowodni─ç, ┼╝e brygadzist─ů lub kierownikiem zosta┼é donosiciel tyko i wy┼é─ůcznie dlatego, ┼╝e donosi┼é. A jeszcze trudniej ustali─ç, kto zosta┼éby awansowany, gdyby kolaboranta nie by┼éo. Nawet ok. 30 uczestnik├│w Wolnych Zwi─ůzk├│w Zawodowych zwolnionych z pracy w latach 1978-80 w wi─Ökszo┼Ťci nie mog┼éoby udowodni─ç, ┼╝e zostali wyrzuceni na podstawie donosu konkretnego kapusia.

Delatorzy sk┼éadali donosy i pobierali zap┼éat─Ö. Nie mieli najmniejszego wp┼éywu, w jaki spos├│b ich donosy zostan─ů wykorzystane. Decyzj─Ö o zwolnieniu podejmowa┼é ÔÇ×organÔÇŁ i przekazywa┼é swe ┼╝yczenie dyrekcji, kt├│ra to ┼╝yczenie realizowa┼éa. Jak zatem okre┼Ťli─ç win─Ö kapusia?

Je┼Ťli filoubecy ┼╝─ůdaj─ů, aby┼Ťmy dowiedli, ┼╝e ich dzia┼éalno┼Ť─ç przynios┼éa konkretne straty, to prosz─Ö bardzo, mo┼╝na to zrobi─ç. Mo┼╝na obliczy─ç sum─Ö strat, jakie ponios┼éa Polska i jej obywatele wskutek panowania systemu komunistycznego oraz ÔÇ×transformacji ustrojowejÔÇŁ i podzieli─ç przez ilo┼Ť─ç kolaborant├│w. I niech ju┼╝ oni mi─Ödzy sob─ů uzgodni─ů, kto ma zap┼éaci─ç wi─Öksze, a kto mniejsze odszkodowanie.

Bowiem 90%, a by─ç mo┼╝e 95% informacji koniecznych systemowi do obezw┼éadnienia spo┼éecze┼ästwa, dostarcza┼éa bezpiece agentura. Bez informacji agentury, aparat represji by┼éby ┼Ťlepy i g┼éuchy, a monopol propagandy nie m├│g┼éby nie tylko istnie─ç, ale nawet powsta─ç, gdy┼╝ od samego pocz─ůtku by┼éby ┼éamany przez podziemne wydawnictwa.

Trudno rozstrzygn─ů─ç, czy baz─ů, na kt├│rej opiera┼é si─Ö w Polsce sowiecki komunizm by┼éa bardziej polska agentura, czy w┼éadza Kraju Rad, te┼╝ zreszt─ů oparta na donosach. Ale mo┼╝na z ca┼é─ů pewno┼Ťci─ů stwierdzi─ç, ┼╝e bez agentury UB, SB, NKWD, KGB, Stasi itd. komunizm musia┼éby si─Ö za┼éama─ç. Mo┼╝na donosicieli obarczy─ç win─ů za ca┼ée z┼éo komunizmu, co oczywi┼Ťcie nie zwalnia z odpowiedzialno┼Ťci tych, kt├│rzy zdrajcom p┼éacili i wykorzystywali ich donosy.

Argument przeciwnik├│w lustracji ÔÇô najpierw rozliczmy ludzi z aparatu partyjnego, tylko z pozoru jest s┼éuszny i sprawiedliwy. W praktyce oznacza od┼éo┼╝enie lustracji ad Calendas Graecas. Podzia┼é na ÔÇ×myÔÇŁ i ÔÇ×oniÔÇŁ by┼é przez ca┼éy czas istnienia PRL jawny. Wiemy, kto jakie zajmowa┼é stanowisko w aparacie w┼éadzy i jakie ta w┼éadza podejmowa┼éa decyzje. Mo┼╝emy tych ludzi rozliczy─ç, mo┼╝emy im przebaczy─ç, a przede wszystkim, nie czekaj─ůc na ┼╝adne polityczne decyzje o rozliczeniu i szczeg├│┼éowe ustalenia historyk├│w o roli poszczeg├│lnych os├│b, mo┼╝emy na ludzi z PRL-owskiego aparatu w┼éadzy nie g┼éosowa─ç w wyborach. ÔÇ×OniÔÇŁ podlegaj─ů spo┼éecznemu os─ůdowi, byli naszymi jawnymi przeciwnikami politycznymi, nie zdrajcami. Natomiast wielu spo┼Ťr├│d tajnych wsp├│┼épracownik├│w wci─ů┼╝ zaliczamy do tej cz─Ö┼Ťci spo┼éecze┼ästwa, o kt├│rej m├│wili┼Ťmy ÔÇ×myÔÇŁ. Dop├│ki nie poznamy ich nazwisk, rozliczenie i przebaczenie pozostan─ů poj─Öciami pustymi.

W kt├│rym┼Ť z areszt├│w ┼Ťledczych, naczelnik zapyta┼é mnie, czemu pomagam kryminalnym. Przecie┼╝ ÔÇ×Solidarno┼Ť─çÔÇŁ by┼éa zdecydowanie przeciwna wszelkim przest─Öpstwom. Odpowiedzia┼éem mu, ┼╝e ka┼╝de rozwini─Öte spo┼éecze┼ästwo wy┼éania aparat, kt├│remu powierza wykrywanie, ocen─Ö i karanie przest─Öpstw. Zwalnia to pozosta┼éych cz┼éonk├│w spo┼éecze┼ästwa z obowi─ůzku nienawi┼Ťci, zemsty czy dyskryminowania tych, kt├│rzy si─Ö przest─Öpstw dopu┼Ťcili. Ci, z kt├│rymi zosta┼éem zamkni─Öty, zostali ju┼╝ z┼éapani, os─ůdzeni i odbywaj─ů kar─Ö. Wi─Öc ja nie mam ju┼╝ prawa ich dyskryminowa─ç i mog─Ö ich traktowa─ç jak wsp├│┼étowarzyszy niedoli oraz mog─Ö im pomaga─ç t─Ö niedol─Ö przetrwa─ç. Ja ju┼╝ nie musz─Ö ich pot─Öpia─ç, cho─ç pot─Öpiam post─Öpki, za kt├│re do wi─Özienia trafili. A tym bardziej nie mam prawa ani mo┼╝liwo┼Ťci, aby im przebacza─ç, gdy┼╝ takie ÔÇ×przebaczanieÔÇŁ by┼éoby jednocze┼Ťnie pochwa┼é─ů pope┼énionych przest─Öpstw oraz wyrazem pogardy dla moich koleg├│w spod celi. Taki pozosta┼é do dzisiaj m├│j stosunek do z┼éapanych przest─Öpc├│w.

Przeciwnicy ujawnienia agentury przedstawiaj─ů tajnych wsp├│┼épracownik├│w jako biedne ofiary systemu, kt├│rym winni┼Ťmy wsp├│┼éczucie, a nie pot─Öpienie. W pewnych przypadkach mo┼╝e dotyczy─ç to tych, kt├│rzy podj─Öli wsp├│┼éprac─Ö przed 1956 r. w warunkach przymusu bezpo┼Ťredniego, pod wp┼éywem tortur lub zagro┼╝enia ┼Ťmierci─ů. Sam siedzia┼éem zaledwie 3 lata, ale to wystarczy, by pozna─ç uci─ů┼╝liwo┼Ť─ç wi─Özienia, a tak┼╝e m├│c oceni─ç, ┼╝e obietnica ÔÇ×wyj┼ŤciaÔÇŁ nie jest dostatecznym usprawiedliwieniem dla zdrady.

Po 1956 r., je┼Ťli bezpieka stosowa┼éa tortury, to w szczeg├│lnych, odosobnionych przypadkach. Nab├│r agent├│w odbywa┼é si─Ö w drodze przekupstwa. W┼éa┼Ťnie przekupstwa, a nie szanta┼╝u. Bo trudno nazwa─ç szanta┼╝em ofert─Ö sk┼éadan─ů z┼éodziejowi: ÔÇ×Je┼Ťli zgodzisz si─Ö donosi─ç, to nie oddamy sprawy do prokuratoraÔÇŁ. Przypadki takie by┼éy cz─Öste i jednoznacznie interpretowane przez otoczenie. W Elmorze pami─Ötam dwa: jeden pracownik wywozi┼é kilka blaszanych gara┼╝y wykonanych w fabryce, drugi beczk─Ö drogiej farby. Zostali z┼éapani ÔÇ×na gor─ůcymÔÇŁ i wr├│cili do pracy, jakby nic si─Ö nie sta┼éo. Nikt nie mia┼é w─ůtpliwo┼Ťci ÔÇô kapuj─ů. Ka┼╝de przest─Öpstwo kryminalne czy drogowe by┼éo dobrym powodem do werbunku. Ale ten pow├│d musia┼é by─ç. Musia┼é by─ç dostarczony przez ÔÇ×biedn─ů ofiar─Ö systemuÔÇŁ.

Nie wiem jak werbowano innych, kt├│rzy takiego ÔÇ×powoduÔÇŁ nie dostarczyli. Wiem jak werbowano mnie. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek u┼╝yto pr├│b szanta┼╝u czy cho─çby nacisku. Pami─Ötam tylko jedn─ů otwart─ů propozycj─Ö. Poczynaj─ůc od szko┼éy ┼Ťredniej, otrzymywa┼éem wiele szczerych, przyjacielskich rad i zawoalowanych sugestii, jak mo┼╝na sobie pom├│c, by dosta─ç paszport, zosta─ç przyj─Ötym na studia, dosta─ç lepsz─ů prac─Ö, awans. Wys┼éucha┼éem te┼╝ wielu rzewnych opowie┼Ťci o ubekach ÔÇô szczerych patriotach, kt├│rzy ratowali antykomunist├│w. Przy r├│┼╝nych okazjach otrzymywa┼éem te┼╝ karteczki z numerem telefonu: w razie jakich┼Ť k┼éopot├│w niech pan do mnie zadzwoni, pomog─Ö. Ostatni taki ÔÇ×pomocnyÔÇŁ telefon zaoferowa┼é nam Bogdan Borusewicz, kiedy dzia┼éali┼Ťmy w WZZ-tach.

To nie znaczy, ┼╝e bezpieka nie stosowa┼éa szanta┼╝u. Informacje o powik┼éaniach uczuciowych, zdradach ma┼é┼╝e┼äskich czy sk┼éonno┼Ťciach homoseksualnych by┼éy dla niej zawsze ┼éakomym k─ůskiem. W 1976 r. szybko zdali┼Ťmy sobie spraw─Ö, ┼╝e przy pods┼éuchu mo┼╝na swobodnie wyra┼╝a─ç sw─ů opini─Ö o panuj─ůcym ustroju i jego prominentach, ale absolutnie nie wolno nawet wspomina─ç o prywatnych sprawach koleg├│w z opozycji.

Osobliwy szanta┼╝ pojawia┼é si─Ö przy uchylaniu si─Ö od wsp├│┼épracy. W 1979 r. kole┼╝anka uleg┼éa namowom ubeka, by spotka─ç si─Ö z nim w kawiarni. Gdy na trzecim spotkaniu odm├│wi┼éa dalszych kontakt├│w, us┼éysza┼éa: Prosz─Ö pani, spotykamy si─Ö ju┼╝ trzeci raz. Wszystkie spotkania by┼éy nagrywane i filmowane. Jak pani b─Ödzie wygl─ůda─ç, je┼Ťli te materia┼éy poka┼╝emy pani znajomym i kolegom w pracy? Wtedy przysz┼éa do nas, opowiedzia┼éa t─Ö histori─Ö i spyta┼éa, co robi─ç. Ju┼╝ nic, opowiedzia┼éa┼Ť to wszystko przy pods┼éuchu i nie b─Ödziesz mie─ç wi─Öcej propozycji spotka┼ä. Rzeczywi┼Ťcie, nast─Öpnych propozycji nie mia┼éa.

Kolega z opozycji zosta┼é aresztowany akurat wtedy, gdy mia┼é w mieszkaniu materia┼éy, kt├│re mog┼éy zdekonspirowa─ç ca┼é─ů grup─Ö. Aby nie dopu┼Ťci─ç do rewizji, podpisa┼é wsp├│┼éprac─Ö i zosta┼é zwolniony. Wyczy┼Ťci┼é mieszkanie, a rano z┼éo┼╝y┼é w prokuraturze pisemne doniesienie o pope┼énieniu przest─Öpstwa przez SB, polegaj─ůcego na wymuszeniu szanta┼╝em zgody na wsp├│┼éprac─Ö, oraz o┼Ťwiadczenie o odmowie wsp├│┼épracy. Nast─Öpnie objecha┼é wszystkich znajomych i powiadomi┼é ich o tym. Kolega, kt├│ry by┼é literatem i podziemnym dziennikarzem, przez dwa lata nie m├│g┼é pisa─ç, czu┼é, ┼╝e co┼Ť jednak nie by┼éo w porz─ůdku.

Te dwa przyk┼éady pokazuj─ů, ┼╝e nie tylko odmowa wsp├│┼épracy by┼éa mo┼╝liwa, mo┼╝liwe by┼éo te┼╝ zerwanie wsp├│┼épracy i to w ka┼╝dej chwili. Dla zerwania wsp├│┼épracy nie by┼éo wystarczaj─ůce z┼éo┼╝enie takiego o┼Ťwiadczenia oficerowi prowadz─ůcemu, gdy┼╝ SB maj─ůc w archiwach dowody wsp├│┼épracy, mog┼éa w ka┼╝dym momencie pod gro┼║b─ů ich ujawnienia zmusi─ç delikwenta do ┼Ťwiadczenia dalszych us┼éug. A ju┼╝ na pewno niemo┼╝liwe jest, by agent, kt├│ry tajnie zerwa┼é wsp├│┼éprac─Ö lub z kt├│rym SB zaprzesta┼éa wsp├│┼épracy, zosta┼é niezale┼╝nym dzia┼éaczem opozycji. Przyst─Öpuj─ůc do opozycji ponownie stawa┼é si─Ö obiektem zainteresowania SB. Mo┼╝liwe s─ů tylko dwa warianty: albo SB kompromitowa┼éa dzia┼éacza ujawniaj─ůc jego przesz┼éo┼Ť─ç, albo zostawa┼é narz─Ödziem bezpieki w opozycji a┼╝ do momentu ujawnienia.

Ujawnienie wsp├│┼épracy by┼éo i jest jedynym pewnym sposobem jej przerwania. Im bardziej publiczne jest takie ujawnienie, tym jest pewniejsze, a przy tym bardziej bezpieczne. Tajne s┼éu┼╝by dobrze si─Ö czuj─ů i rozwijaj─ů wielk─ů sprawno┼Ť─ç tylko w warunkach tajno┼Ťci. Wywleczenie ich spraw na ┼Ťwiat┼éo dzienne t─Ö sprawno┼Ť─ç im odbiera. Dotyczy to r├│wnie┼╝ mo┼╝liwo┼Ťci szkodzenia agentowi, kt├│ry jawnie zerwa┼é wsp├│┼éprac─Ö, gdy┼╝ wtedy to szkodzenie staje si─Ö r├│wnie┼╝ jawne, czego ÔÇ×s┼éu┼╝byÔÇŁ nie znosz─ů.

By─ç mo┼╝e niewielu ludzi sta─ç na tak─ů odwag─Ö, by zrywa─ç wsp├│┼éprac─Ö przez prokuratora, ale w przeci─Ötnych przypadkach nie jest to konieczne. S─ů prostsze i ta┼äsze sposoby. Poniewa┼╝ w ka┼╝dej knajpie, niezale┼╝nie od kategorii, przy barze tkwi┼é dy┼╝urny donosiciel, wystarczy┼éo udaj─ůc napitego, zwierza─ç si─Ö kolegom od kieliszka ze swych moralnych problem├│w zwi─ůzanych z donoszeniem, by zosta─ç zakwalifikowanym jako nie nadaj─ůcy si─Ö do wsp├│┼épracy z przyczyn naturalnych. Kobietom musia┼éa wystarczy─ç metoda pani Z., czyli zwierzania si─Ö przyjaci├│┼ékom, najlepiej ┼╝onom oficer├│w.

Dlaczego nie korzystano z tych prostych sposob├│w? Bo jak wyzna┼é jaki┼Ť ksi─ůdz, wtedy nie dostawa┼éby paszportu. W PRL odmowa paszportu by┼éa norm─ů, a pozwolenie na wyjazd ÔÇô wyj─ůtkiem zarezerwowanym dla wybranych. A wi─Öc zn├│w okazuje si─Ö, ┼╝e nie ┼╝aden szanta┼╝, ┼╝adne jakie┼Ť tam ÔÇ×uwik┼éanieÔÇŁ, tylko zwyczajna, chamska korupcja. Okazuje si─Ö, ┼╝e jedynym powodem, dla kt├│rego te ÔÇ×biedne, uwik┼éane ofiary systemuÔÇŁ dozna┼éy ÔÇ×chwilowego za┼éamaniaÔÇŁ i nadal donosi┼éy na przyjaci├│┼é, by┼éa egoistyczna ch─Ö─ç korzystania z przywilej├│w, kt├│rych ÔÇ×w┼éadzaÔÇŁ odmawia┼éa og├│┼éowi przyzwoitych obywateli.

Dlatego czuj─Ö si─Ö za┼╝enowany, gdy z telewizora, a szczeg├│lnie z ambony zmuszony jestem wys┼éuchiwa─ç rzewnych wezwa┼ä do wybaczania. Najbardziej ohydn─ů i ┼╝enuj─ůc─ů scen─ů, jak─ů zdarzy┼éo mi si─Ö widzie─ç, to t┼éum wrzeszcz─ůcy przed Komend─ů Sto┼éeczn─ů: ÔÇ×przebaczamy, przebaczamy, przebaczamyÔÇŁ ÔÇô bezpo┼Ťrednio po pogrzebie ks. Popie┼éuszki. Dla mnie takie ÔÇ×przebaczanieÔÇŁ ma ewidentny charakter pochwa┼éy przest─Öpstwa, a przest─Öpcy odbieraj─ů to jako zach─Öt─Ö lub przynajmniej zielone ┼Ťwiat┼éo. Wkr├│tce zamordowano jeszcze kilku ksi─Ö┼╝y.

Moim nieszcz─Ö┼Ťciem jest zapami─Ötywanie tego, czego si─Ö kiedy┼Ť nauczy┼éem. Do dzi┼Ť pami─Ötam katechizm, kt├│rego z zapa┼éem uczy┼éem si─Ö po powrocie z Syberii. Do dzi┼Ť pami─Ötam warunki, na jakich sprawiedliwy i mi┼éosierny B├│g przebacza winy grzesznikom. S─ů to: wyznanie winy, szczery ┼╝al za grzechy, pokuta i zado┼Ť─çuczynienie. Po 60 latach dowiaduj─Ö si─Ö, ┼╝e nauki ├│wczesne s─ů niewa┼╝ne. Teraz mam przebacza─ç nie wiadomo co i nie wiadomo komu. Teraz ludziom przyznaje si─Ö kompetencje do przebaczania niepor├│wnywalnie szersze ni┼╝ te, kt├│re wyznaczy┼é B├│g sobie i ludziom, jak mnie nauczano w dzieci┼ästwie. A ja to zapami─Öta┼éem i dzi┼Ť nie mog─Ö si─Ö op─Ödzi─ç pytaniom: czy to jeszcze ten sam Ko┼Ťci├│┼é? Czy to wci─ů┼╝ ko┼Ťci├│┼é ┼Ťw. Bernarda, kt├│ry powiedzia┼é: ÔÇ×I nie b─Ödziemy bez winy przed Panem Bogiem, je┼Ťli wybaczymy tym, kt├│rych winni┼Ťmy kara─çÔÇŁ?

Andrzej Gwiazda

´╗┐

Nasz─ů stron─Ö odwiedzi┼éo os├│b.


Redaktor: Jerzy Nejman | tel: 042-630-57-64 | mekrina@poczta.onet.pl | ┬ę 2007 Wszelkie prawa zastrze┼╝one
Polecamy: filozofia.com.pl